Po rozpadzie Jugosławii na poszczególne republiki, w Federacji wraz z Serbią pozostała tylko Czarnogóra.
21 maja 2006r w referendum niepodległościowym niewielką przewagą głosów zadecydowano o wystąpieniu z Federacji.
Dwa dni później Serbia uznała wynik czarnogórskiego referendum a 3 czerwca 2006r parlament Czarnogóry proklamował niepodległość.
Zgodnie z umową związkową, sukcesorem istniejącego do tego momentu państwa Serbia i Czarnogóra staje się Serbia
a Czarnogóra wkracza na nową drogę.
Do Czarnogóry przyjechałem kilkanaście dni po tym fakcie.
Mimo że prawie połowa ludności opowiedziała się przeciw oderwaniu, nigdzie nie widać było oznak jakichkolwiek niepokojów.
Rozmawiałem z Czarnogórcami, rozmawiałem z przebywającymi tam Serbami. Dla tych ostatnich wiele się nie zmieniło -
i tak od dwóch lat funkcjonowała już granica pomiędzy Serbią a Czarnogórą.
W Durmitorze na krótkim odcinku wędrowałem w towarzystwie m.in. dwojga Serbów i Czarnogórca. Wcześniej posiedzieliśmy w katunie
wraz z czarnogórskimi pasterzami. Nic nie wskazuje, by z tej strony czaiły się jakieś przeszkody na nowej drodze Czarnogóry.
Policjant, który mnie zatrzymał na szosie, pytał dokąd jadę. Rozrysował mi drogę i życzył szczęśliwej drogi.
Szczęśliwej drogi życzyli mi autostopowicze (na ogół pasterze schodzący z gór w doliny) przy pożegnaniu.
Teraz ja mogę życzyć Czarnogórze szczęścia na jej nowej drodze.
Srečan put, Crna Gora...