Latemar jest jedną z najmniejszych grup górskich w Dolomitach. Zajmuje w nich najbardziej
południowo-zachodnie położenie (nie licząc grupy Brenty, która na ogół nie jest zaliczana
do Dolomitów). Nie jest zbudowany wyłącznie z dolomitu, w wielu miejscach przebijają się
skały wulkaniczne, co najlepiej widać w południowej części grupy. Najwyższym szczytem
Latemaru jest Schenon (2791m), zwany też często Latemarspitze lub
Oestliche (Wschodni) Latemarspitze.
W grupie tej, oprócz kilku zwykłych szlaków, poprowadzono również jedną nietrudną
ubezpieczoną ścieżkę - sentiero attrezzato Campanili del Latemar.
Tegoroczną wizytę w Dolomitach zaczynam od najdalszego ich końca - od Latemaru,
do którego przybywam z południowego-zachodu, od strony jeziora Garda.
Kieruję się drogą od Canazei, mając zamiar przejechać w okolice Meieralm przez przełęcz
Pampeago (Reiterjoch).
Niestety, tuż za Malga Pampeago zatrzymuje mnie zakaz ruchu.
Co robić? Wracać naokoło, tracąc wysokość, przejeżdżając przez inną przełęcz, znów w dół
i potem w górę?.. Waham się. Jest popołudnie, dziś i tak niczego poważnego już nie zrobię.
A więc - kawka, rzut oka na mapę... niech będzie. Najpierw spacer po okolicy
i w międzyczasie zdecyduję, co dalej.
Pogoda niespecjalna, w pobliżu jest szybko osiągalny szczycik - Monte Agnello.
Podnoszę go do rangi celu mojego dzisiejszego dnia. Szlaki dobrze oznaczone,
tabliczki z opisami, tyle że wymieniane są inne nazwy. W końcu natrafiam i na mój cel.
Zanim pośród fatrzańskich krajobrazów docieram do grzbietu szczytowego, zaczyna coś
kapuśniaczyć. Na szczęście krótko i spoza chmur widać raz lepiej, raz gorzej sąsiednie góry.
Tylko na północ, tam gdzie mam zamiar pójść następnego dnia - wszystko zasnute...
W drodze ze szczytu do przełęczy Feudo towarzyszy mi ścieżka geologiczna - okazja do
odświeżenia zakurzonych wiadomości. Z przełęczy otwiera się podejście do bardziej interesującej
części Latemaru, ja jednak wracam do wozu. Wieczór coraz bliżej i decyzja... spróbuję.
Może nie będzie to wielkim przestępstwem przeskoczyć przez ten zakaz ruchu. To tylko kilka kilometrów.
Rozczarowanie przychodzi bardzo szybko - kilometr dalej linka przeciągnięta w poprzek drogi. Eeech,
a więc kilkadziesiąt kilometrów ekstra. W dół, w górę, w dół... Po niecałej godzinie docieram
od strony Obereggen szosą aż pod sam zakaz ruchu. Robi się ciemno. Obiadolacja, piweczko, spać...
Jest jeszcze szaro, kiedy wyruszam w stronę Meieralm. Już po paru krokach wybieram inną drogę,
która moim zdaniem szybciej powinna mnie doprowadzić w stronę Gamsstallscharte. W efekcie
ścieżką a potem całkiem już (rzadkim na szczęście) lasem, wyszukując mniej strome nachylenia,
jakoś trafiam na właściwą ścieżkę trawersującą od zachodu skały Latemaru. Teraz już grzecznie,
szlakiem, bez niespodzianek. Zza chmur odsłaniają się widoki na Brentę, Presanellę, Alpy Oetztalskie.
Ładnym, skalnym labiryntem osiągam przełęcz i otwiera się przede mną kocioł Valsorda i cała
zamykająca go podkowa Latemaru. Scieżka doprowadza do początku ferratki. Jest łatwa ale całkiem
ładna. Co raz to otwiera się kolejna szczelina między wyniosłymi, często bardzo wąskimi turniami,
które dały drodze nazwę. Ładnie się prezentują inne grupy Dolomitów: Sella, Marmolada, Pala
oraz najbliższa - Rosengarten (Catinaccio), do której mam zamiar zdążyć wieczorem dotrzeć.
Przekraczając kolejne rozpadliny, trawersując czasami wąską ścieżką kolejne turnie osiągam
bivacco Rigatti. Spoglądam na zegarek - zdążę? Czasu mało ale... szybko, na lekko na szczyt
Latemarspitze (Schenon), kilka fotek i ostrożny pośpiech w zejściu. Posiłek i w drogę powrotną
- tym razem trawersuję dolną ścieżką moje campanile. Ścieżka wygodna - mam trochę czasu
na podziwianie doliny Valsorda i zawieszonego nad nią kotła. Piękne.
Reszta drogi pokrywa się z poranną. Jeszcze chciałem podejść do jedynego schroniska w Latemarze
ale... ciemne chmury odwodzą mnie od tego pomysłu. Szybko do wozu - tym razem bez leśnych kombinacji.
Przy kawce sprawdzenie mapy i lekka korekta planu. Podjadę na Karerpass (passo di Costalunga,
passo di Carezza), powinienem i stamtąd zdążyć przed zmrokiem do schroniska Vajolet.
Miało się wkrótce okazać, że odrobinę się pomyliłem.
później: Rosengarten ==>>
galeria: Monte Agnello
galeria: Latemarspitze, fer.Campanili del Latemar
Powrót do menu